niedziela, 25 stycznia 2015

3. Honoré de Balzac, Eugenia Grandet

Czas na wstydliwe wyznanie. Z Balzaka znałam do tej pory tylko "Ojca Goriot". Teraz po lekturze "Eugenii Grandet" mam ochotę na więcej. W zasadzie, mogłabym czytać Balzaka już do końca życia.
Bo czege tu nie ma? Miłość do pieniędzy, namiętności, samotność. Mnóstwo emocji w tym zimnym domu, który opisał Balzak, mistrzostwo.

Ilustracja z dziewiętnastowiecznego wydania

Czytałam tę powieść z prawdziwymi wypiekami na twarzy, a było mi tym przyjemniej, że niedawno byłam w Dolinie Loary. Widziałam domy z tego miękkiego, białego kamienia o którym pisał Balzac. Piłam wspaniałe wino Tourain i w czasie lektury zastanawiałam się, czy tak smakowało wino z Saumur...

zamek w Saumur i winnica...
Czy polecam tę lekturę? Tak! Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać.


poniedziałek, 12 stycznia 2015

2. Pieśń o Rolandzie

Roland, kim on był? 
Czytałam Pieśń o Rolandzie po powrocie z Francji i w okolicach lektury "Rycerza nieistniejącego" Italo Calvino. To był całkiem niezły zestaw, trochę mi się ci rycerze mieszali, pola bitwy, kopie, hełmy. 
Okrucieństwo niektórych opisów, zabijanie zamienione w poezję - to robi wrażenie. 
No i czyta się jak marzenie.