Ojciec Goriot jest licealną lekturą. Omawiałam te powieść na lekcjach języka polskiego. Nie czytając i nie czując, żeby była warta przeczytania. Zaczęłam, owszem. Zawsze byłam oczytana, zawsze miałam jakąś książkę przy sobie. Ale przy opisie jadalni porzuciłam Balzaka. Dlaczego? Jak to możliwe? I dlaczego moja polonistka nie była w stanie przekonać mnie - oczytanej, inteligentnej dziewczyny - że muszę wrócić do lektury i nie będę żałować?
![]() |
| flickr |
Teraz wpadłam po uszy. Balzac opisał - 200 lat temu! - całą prawdę o człowieku. Ilość celnych zdań na temat ludzkich cech, zalet i przywar jest zdumiewająca. Ostatnie kilka stron czytałam jak zahipnotyzowana - dziecko czekało na kolację, a ja mówiłam "chwileczkę, tylko skończę!". Nie mogłam się oderwać... Ostatnie zdania, brutalnie mówiąc, walą w pysk na odlew.
![]() |
| flickr |

